FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 
 
 Danse macabre - Taniec śmierci [NZ] [17.02 - rozdział VIII] Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
wela
Zły wampir



Dołączył: 08 Lut 2009
Posty: 452
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Broadway

PostWysłany: Pon 0:07, 13 Kwi 2009 Powrót do góry

Cytat:
pierwszym kręgiem jest Przedpiekle.


Pierwszym. Tak to, nic poza tym nie zauważyłam ważnego.

Wracając do treści - podoba mi się coraz bardziej. Wzdrygnęłam się na myśl, że Rosalie z Jasperem - toż to kazirodztwo! Jednak potem przypomniało mi się, że to tylko taka feralna formalność.. mimo wszystko było to dla mnie niemiłe uczucie, no ale zawsze jakieś uczucie - lepsze to negatywne, niż obojętne. Zwłaszcza, że tu nie chodzi o to, że to było jakieś obleśne i niemoralne. Dobra, koniec tego biadolenia, które do niczego nie prowadzi.

Ogólnie treść mi się podobała. Widać, że chyba zaraz po tym, jak Mizuki zbetowała, na szybkiego wrzuciłyście tekst - bardzo się z tego cieszę, gdyż mimo, że Twoje teksty są bardziej na poziomie, odpowiadają ludziom, którzy godzą się z myślą, że będą musieli pomyśleć przy czytaniu to i tak styl, którym piszesz (Mizuki także) bardzo cieszy moje oko. Uwielbiam czytać opowiadania z pod Waszych piór.

Więcej dodawać nie będę, prócz tego, że moja teoria dotycząca ostatniego kręgu była błędna - nie ma to jak nieprzewidywalna Anna Rose. Wink

Trzymam kciuki, powodzenia w dalszym pisaniu Wink
Pozdrawiam, Wela Wink

ps. i mokrego, nadchodzącego poniedziałku Wink


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
mizuki
Zły wampir



Dołączył: 03 Gru 2008
Posty: 392
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/3

PostWysłany: Pon 8:12, 13 Kwi 2009 Powrót do góry

Nie wiem, jak to się dzieje, ale ile razy bym nie czytała tekstu, to i tak coś zostanie ^^" Dzięki, że to wyłapujecie! Cieszę się, welo, że miałaś takie odczucia co do sceny łóżkowej Jazz'a i Rosalie! Oto chodziło ;D Jasper czuł to samo, albo nawet jeszcze gorzej ;].


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mizuki dnia Pon 8:13, 13 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
mTwil
Zły wampir



Dołączył: 20 Mar 2009
Posty: 345
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 80 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: O-ka

PostWysłany: Pon 8:38, 13 Kwi 2009 Powrót do góry

Dzisiaj zwrócę się do obu autorek, bo chyba Anna_Rose się nie obrazi jeśli tak napiszę. Ona z resztą już dobrze wie co myślę o jej twórczości :)
Anno, mizuki gratuluję wam takiego wykonania. To jest naprawdę przerażające, czyli dokładnie takie jakie powinno być. Te wszystkie opisy piekła mogą rzeczywiście przyprawić o mały dreszczyk. Wczoraj wieczorem. kiedy to czytałam odczuwałam to jeszcze bardziej. Ta jucha (spodobał mi się ten wyraz :)) tryskająca na wszystkie strony, ciemność, jęki... To wszystko oczywiście potwierdza fakt, że potraficie to wszystko tak napisać, dobrać słowa, aby jak najdokładniej oddawało klimat tego utworu, tego miejsca.
Edward przedstawiony jako ten zły, gorszy od Jaspera - przeciwieństwo jego postaci w książkach SM. Anno, czy to twoja sprawka, że nie jest on przedstawiony jako aniołek?? :) Nadal nie mogę jedna uwierzyć jak mogłaś napisać, że Jazz zdradził Alice. Nie spodziewałabym się tego po Tobie :)
Teraz zostało mi już tylko czekać na następny odcinek i życzyć autorkom Wesołych Świąt, bo jeszcze przecież się nie kończą :)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mTwil dnia Pon 8:43, 13 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Sophie
Wilkołak



Dołączył: 23 Paź 2008
Posty: 231
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z czeluści nawiedzonej szafy

PostWysłany: Pon 9:34, 13 Kwi 2009 Powrót do góry

Przeczytałam uważnie i standardowo przesyłam pochwałę. Tekst świetnie napisany, spójny i czyta się go miło oraz lekko. Znakomite opisy i nutka czegoś naprawdę wspaniałego, co przykuwa moją uwagę. Uwielbiam takie mroczne teksty i jestem waszą wierną fanką. Miły prezent sprawiłyście czytelnikom na Wielkanoc Wink
Co tu dużo pisać... ja sama już nie mam pomysłu na konstruktywne komentarze, bo ciągłe pisanie pochwał robi się z czasem okrutnie nudne.
Spodobał mi się akt seksualny (może jestem niewyżyta Laughing ), ten moment jest perełką w tym rozdziale według mnie. Może wam wydać się do dziwne, ale moja wyobraźnia nieco różni się od wyobraźni innych Wink
Pozdrawiam i weny życzę.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Suhak
Zasłużony



Dołączył: 23 Lut 2009
Posty: 951
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 136 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: lubelskie

PostWysłany: Wto 14:15, 14 Kwi 2009 Powrót do góry

Oto jestem.
Łooooo. *.*
Cóż, ciężko mi coś z siebie wykrzesać. Pewnie zaraz znowu zacznę lać wodę w rozpaczliwej próbie napisania KK, który i tak nie będzie ani porządny, ani nawet dobry.
No cóż, sama kiedyś pisałam potterowski fick o Severusie, który idzie w Zaświaty. Tam jest jednak sporo humoru i bynajmniej nie ma lawy krwi, wybuchających gałek ocznych i innych potworasów. Rany. Aż się boję, poważnie... Co ty tam masz w tej dłoniowatej główce, że takie poTwory piszesz...
Jasper nie należy do mich ulubionych postaci, ale też nic do niego nie mam. Nie podoba mi sie za to Twój Edward. Edward to Edward - nawet, jeżeli jest niekanoniczny, to nie pasuje do tej roli. Bardziej nadawałby się tutaj Jacob a nawet Carlisle. Ale to Twój pomysł i szanujmy to :P Mimo to taki Edward to nawet nie Badward. To Hellward. Belzebub. Brrr... Poważnie, mam ciarki, jak sobie pomyślę, co moze znajdować się w dziewiątym kręgu (wampiry?... Chryste Panie).
No cóż, religijna to ja nie jestem i nie czuję się zgorszona :P W sumie to nie wiem, czym tu się można by zgorszyć... To po prostu wizja Piekła i tyle. Ja mam inną. Znaczy ja w ogóle nie mam wizji ani Piekła, ani Nieba. W moim mniemaniu po prostu trafimy do miejsca, w którym... A zresztą, to nie miejsce na moje teologiczne wywody. I tak nie jestem najlepsza w te klocki.
Ale powracając do Twojego... Zaraz, zaraz! Tak looknęłam na tytuł i uświadomiłąm sobie, ŻE, CHOLERO, POSTAWIŁAŚ KROPKĘ W TYTULE! Grrrrr. No.
Styl? Bardzo świetnie. Masz bogate słownictwo (tylko ta jucha... pantałykujesz, oj, pantałykujesz :P), ładnie opisujesz, ale beta się nie spisała*. Wiele błędów typu spacja przed przecinkiem albo zły zapis dialogów... Ja wiem, że beta jest bardziej od ogółu. Ale przekonałaś się wczoraj, jak czepialska potrafię być... I każdy szczególik musi być dopracowany ; ) Wiem także, jak nie chce się poprawiać błędów z poprzednich rozdziałów, więc nie zmuszam.

No cóż, chyba udało mi się wykrzesać z siebie KK. ŁaŁ! To jest coś. W każdym razie czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i pozdrawiam gorrrrrrrąco. Z piekiełka. Z pierwszego kręgu, hihi. devil


Okej, zwracam honor mizuki. Obie się nie spisałyście! Rolling Eyes Joke. : P Po prostu jestem pedantem... wybaczcie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Suhak dnia Wto 14:20, 14 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
mizuki
Zły wampir



Dołączył: 03 Gru 2008
Posty: 392
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/3

PostWysłany: Wto 14:51, 14 Kwi 2009 Powrót do góry

Ja pier***. Wybaczcie słownictwo, ale mnie szlag trafia. Nie mam już siły sprawdzać jeszcze raz tekstu. Albo ja już nic nie wyłapuję, albo nie wiem. I jak jeszcze raz przeczytam, że zapis dialogów jest zły, to kogoś pobiję XD... ;P Ludzie, błagam, zdecydujcie się! Po dokończeniu rozmowy z Thin, która wyjaśniła mi skąd wie, jak trzeba zapisywać dialogi, uznałam, że autorytet jest wystarczający i wie, co mówi - zatem do tego się stosowałam. Kropka. Chyba, że po prostu znowu czegoś nie zauważyłam, to inna sprawa [może ktoś wypisać? mnie już literki latają przed oczami XD].
Suhak, pliz, wypisz zdania, o które Ci chodzi, bo ja już nie mam siły szukać. Naprawdę. A ja też jestem pedantką, więc chciałabym, żeby Anna poprawiła co trzeba ;].


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Suhak
Zasłużony



Dołączył: 23 Lut 2009
Posty: 951
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 136 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: lubelskie

PostWysłany: Wto 15:22, 14 Kwi 2009 Powrót do góry

mizuki, honor zwróciłam, bo w pamięć zapadły mi dialogi z pierwszego rozdziału. Luuuuzik, bejbe. Zapomniałam napomknąć, że mówię o I rozdziale, chociaż... w II także się dopatrzyłam podknięć(cia):
Cytat:
- Tutaj się zatrzymamy. – Usłyszał głos Edwarda, który lekko wychylał się za liny podtrzymujące most, wpatrując się najwyraźniej w coś spoczywającego tuż obok nich.

Jest to ciężki przypadek, jednak "usłyszał" odnosi się do sposobu mówienia. Wiadomo, że "Tutaj się zatrzymamy" wypowiada Edward. Jednak mimo wszystko kropka oraz duża litera w słowie "usłyszał" jest niepotrzebna, chyba, że mówił to np. Jasper, a w między czasie usłyszał głos Edwarda, który np. krzyknął.
Wiem, że to ciężkie do zrozumienia, dlatego prosiłabym o przejrzenie mojego wczorajszego posta odnoszącego się do poprawnego zapisu dialogów:
http://www.twilightseries.fora.pl/b-kacik-pisarza-b,30/rozdrapane-rany-bola-najbardziej-nz-13-04,3378.html#359825
Mam teraz na myśli trudny przypadek, jakim są te dwa słowa: westchnął, zaśmiał się i usłyszał. W dialogach przysparzają mnóstwa kłopotów. Przykład:
- Obawiam się, że nie rozumiem, o czym mówisz - westchnęła mizuki.
ALE!
- Obawiam się, że nie rozumiem, o czym mówisz. - Mizuki westchnęła.
Oba przypadki są poprawne. W pierwszym przykładzie słowo "westchnąć" oznacza "powiedzieć z ubolewaniem", w drugim zaś - jest to po prostu westchnięcie, szybkie nabranie i wypuszczenie powietrza z płuc i następuje PO wypowiedzianej kwestii. To samo tyczy się słowa "usłyszeć":
- Mogłabyś się wysilić i wyjaśnić to lepiej - usłyszała głos mizuki. - tę kwestie wypowiada mizuki.
ALE! gdy ową kwestię wypowiada np. Suhak:
- Przecież się staram. - Usłyszała głos mizuki, która jęknęła ze zrezygnowaniem.
"Usłyszała głos mizuki(...)" następuje PO wypowiedzianej kwestii, dlatego jest dużą literką i po kropce.
No i "zaśmiał się":
- Coś ci nie wychodzi - zaśmiała się mizuki.[/i]
Mowa tu o sposobie mówienia. "Zaśmiała się" oznacza, że "mówiła ze śmiechem" (lub coś w tym stylu).
- Coś ci nie wychodzi. - Mizuki zaśmiała się.
Mizuki najpierw powiedziała daną kwestię, następnie zaś się zaśmiała. Dlatego z dużej literki i po kropce.

No ale nie zrozumiesz moich wywodów, jeżeli nie przeczytasz tego posta, bo trochę zamotałam :P


Cytat:
- To tutaj – usłyszał głos Edwarda.

O, a tu jest już dobrze ._.

Cytat:
- Zdziwiony, co? Jednak Piekło nie zawsze jest takim, jakim je malują, a pod pokrywą nudnego gorąca kryje się coś więcej. – Mruknął Edward, spoglądając na swojego brata przez ramię.

Bez kropeczki i z małej literki. "Mruknął" mówi o sposobie wypowiadania tej kwestii.

Cytat:
- To tutaj. – Rzucił rudzielec z dziwną satysfakcją w oczach, wpatrując się w zdumionego Jazz’a.

Jak wyżej.

Cytat:
- Znajdujesz się w kręgu drugim. Wejdziesz dalej, a znajdziesz się we wspomnieniach każdej z dusz tutaj spoczywających. Zobaczysz ich niecne występki, za które zostały skazane na wieczne potępienie. Tylko tak poznasz wartość tego miejsca. – Wytłumaczył Edward, bezwiednie dotykając powietrza przed sobą.

I tu także...

Cytat:
- Och, Jasper… Jazz… - jej głośne jęki sprawiały, że całe jego całe ciało opanowało przyjemne mrowienie.

"Jej" z dużej litery. Dlaczego? Ponieważ nie mówi o sposobie mówienia. Gdyby było: "głośno jęczała", byłoby ok zacząć z małej litery. I trzy kropeczki na końcu zdania nie mają tu nic do rzeczy :)


Tyle błędów, jeżeli chodzi o II rozdział oraz dialogowanie w nim ;P


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
mizuki
Zły wampir



Dołączył: 03 Gru 2008
Posty: 392
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/3

PostWysłany: Wto 16:00, 14 Kwi 2009 Powrót do góry

Uff, czyli wszystko wiem jak trzeba ;]. Jak zwykle nie zauważyłam tych błędów XD. Nie wiem, jak to jest, ale czytam tekst parę razy i mi się chyba coś w mózgu przestawia, bo tego nie zauważam 0_____________o...
Dzięki, Suhak, że czuwasz :D


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mizuki dnia Wto 16:01, 14 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
asia87 poznan
Nowonarodzony



Dołączył: 22 Lut 2009
Posty: 9
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 16:20, 18 Kwi 2009 Powrót do góry

opowiadanie jest po prostu świetne z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały-po prostu boskie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Anna_Rose
Wilkołak



Dołączył: 23 Sie 2008
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Tam, gdzie Diabeł mówi dobranoc

PostWysłany: Pon 19:33, 27 Kwi 2009 Powrót do góry

Mwahahah. Zlitowałam się nad wami i dodaję kolejny rozdział. A to tylko i jedynie dlatego, że jutro wyjeżdzam na trzydniową wycieczkę (tak, musiałam się pochwalić). Pracowałam nad tym parę długich dni! xD

EDIT:
Zapomniałam dodać. Zaraz z początku, pierwsze wspomnienie, to robota mizuki ;p ;*.

Poprzedni rozdział

Beta: mizuki i Robaś.

Rozdział III.


Zagracony pokoik na poddaszu zawsze miał dla Jaspera ogromne znaczenie. Stanowił jego małą kryjówkę przed światem. Było tam wszystko, czego tak naprawdę potrzebował – sterta starych książek, obrazy, które zgromadził całe lata temu, rozpadający się starusieńki fotel i cisza. Czasem po prostu nie mógł już dłużej wytrzymać z rodziną. Tak zwyczajnie, jak każdy na świecie, chciał pobyć sam. Uciekał wtedy do swojej samotni, siadał w starym fotelu, głęboko się w nim zapadając i czytał. Zdarzało się, że nie robił nic konkretnego, tylko trwał w bezruchu, ciesząc się otaczającym go zewsząd spokojem.
To był taki właśnie dzień, kiedy miał ochotę ukręcić Edwardowi ten głupi łeb. Pół dnia męczył się jego niepokojem, jego podnieceniem, jego szaleńczą gonitwą emocji zmiennych jak najbardziej zmienna kobieta. Resztkami sił powstrzymując się od wyprucia zimnych flaków brata, wspiął się po krętych schodach na samą górę, pędem wpadł do zagraconego pomieszczenia i został tam już przez resztę dnia.
Promienie zachodzącego słońca sączyły się przez okno, otulając ciepłem skrzące się policzki mężczyzny. Jasper przymknął oczy, rozkoszując się chwilą. Usłyszał kliknięcie i czyjeś kroki. Alice. Zbliżyła się szybko, po czym klapnęła na oparcie fotela, który zaskrzypiał złowrogo pod jej ciężarem. Jasnowłosy otworzył oczy, zerkając na ukochaną z rozbawieniem.

- Chcesz zepsuć mój ulubiony fotel? Ile ty ważysz, skrzacie? – Alice pochyliła się w jego stronę, sycząc:
- Chyba nie aż tak dużo, by nie móc władować ci się na kolana, co? – Jej oczy zmieniły się w dwie szparki.

Jasper wybuchł śmiechem, łapiąc ją w pasie i przyciągając do siebie z impetem. Dziewczyna chichotała, wierzgając zawzięcie, jednak uścisk nie zelżał. Fotel zaskrzypiał przeciągle, coś jakby jęknęło z bólem i po chwili oboje leżeli na ziemi w stercie tego, co zostało z siedzenia.

- No i zrobiłaś to. – Jego głos miał być przepełniony wyrzutem, jednak wrażenie skutecznie psuł śmiech, od którego nie mógł się uwolnić.

Ich radosny rechot wirował w powietrzu wespół z kurzem. Patrzył w jej oczy otoczone wianuszkiem czarnych rzęs, które zatrzepotały nagle i już po chwili poczuł cudownie miękkie wargi na swoich. Z pasją oddał pocałunek.


Jasper przyłożył zwiniętą pięść do ust, wbijając zęby w kłykcie. Syknął. Mocno zamknął powieki, czując ich drganie. Przed oczami zamigotały czarne i żółte plamki, ale nie zważał na to. Zacisnął szczęki, szczelnie zatrzymując krzyk rozpaczy w głębi gardła. Poczuł pulsowanie oczu i zatrząsł się nieznacznie, napinając mięśnie. Lekko zgiął się w pół, jakby zaatakował go złośliwy ból brzucha. Zaczęło go piec w rękach, a gorąco zalewało serce. Upadł na ziemię, podpierając się dłońmi. Łokcie ugięły się pod jego ciężarem. Nie rozpłacze się! Nie będzie beczał jak byle mięczak!
Za późno.
Nie płakał wprawdzie, bo będąc wampirem nie mógł wydobyć z siebie łez, ale suchy piasek pod powiekami wystarczająco boleśnie palił gałki oczne, a suchość w gardle i nieposłuszność mięśni dostatecznie upokarzały. Walnął z wściekłością w ziemię zaciśniętą dłonią. Warknął, upadając na twarz. Nawet nie poczuł chłodu bijącego od podłoża Piekła… Wspomnienie gryzło, wbijając się w umysł. Wolno, jakby rozkoszowało się jego bólem, jego słabością.
Gdzie ja, do cholery, jestem?! Gdzie jest Alice? Czemu Edward to robi? Dlaczego każe znosić mi te wszystkie katusze, napawa się moim bólem jak najgorszy sadysta i psychopata…?
Nie znał odpowiedzi. Przewyższało to jego superszybki, wampirzy umysł. Czuł się jak ostatnie zero. Oczy przepełniał mu ból i tęsknota.
Zamieniał się w zgorzkniałego wampira.

- Wstań, Jasper. Proszę, nie poddawaj się! To, czego tu doświadczasz, tylko ci pomoże. Dasz radę to udźwignąć. – Edward przemawiał do swojego brata cichym, melodyjnym głosem. Był spokojny.

Jasnowłosy uniósł głowę, wpatrując się w źrenice pocieszyciela, który dotknął mu ramienia. Wzdrygnął się, ale nie spuścił wzroku z twarzy brata. Zobaczył w jego oczach swoje odbicie…
Nie pamiętał niczego. Nie wiedział, jak się tutaj znalazł i dlaczego Edward ma przed nim tajemnice. Dusze jego rodziny ukazywały mu hańbiące sceny, w których brał udział. Czy to były jego czyny? Czy to tylko gra, która ma go przestraszyć? Czy był złą istotą, którą trzeba nawrócić na właściwą ścieżkę życia? Nie wiedział. A scena, która przed chwilą pojawiła się w jego głowie? Czy była prawdziwym wspomnieniem, czy może ktoś bawił się i grzebał mu w umyśle? Tego też nie wiedział i czuł się coraz bardziej poirytowany.
Nagle dostrzegł majaczącą przed jego twarzą bladą dłoń rudzielca. Ujął ją niepewnie.

- Kierujemy się w stronę kręgu kolejnego, Jazz. To jedna trzecia twojej wędrówki, nie trać wiary! Naprawdę uda ci się to wszystko przejść z podniesioną głową… - szeptał rudzielec i nawet jeśli przez ułamek sekundy dało się dostrzec przemykającą przez jego twarz niepewność, zaraz znowu przybrał maskę oschłego i nieczułego przewodnika Piekieł. - Bądź facetem i staw temu wszystkiemu czoło – warknął, idąc naprzód, kierując go w dół, głębiej i głębiej…
Jasper jęknął cicho, czując się lekko urażony uwagą brata, ale ruszył za nim, myśląc o kręgu trzecim.

***

Jasper potknął się o stopień, klnąc cicho. Włosy pokrywał mu pyłek opadający z ogromnego, kamiennego sklepienia. Kroki odbijały się echem od ścian. Doszli do mniejszej niż poprzednio bramy, mieniącej się jasnym błękitem. Zdziwiło to nieco blondwłosego. Spodziewał się bowiem, że im głębiej zajdzie, by poznawać przerażające tajemnice Piekła, tym gorszych wartowników i bramy z kręgami spotka. Cóż, srodze się rozczarował. A może tylko był zaskoczony? Lepiej mieć do czynienia z czymś, wydawałoby się, niepozornym, niż od progu przerażającym i obezwładniającym twój umysł.
Zza zakrętu wyłoniła się głowa przepięknej kobiety. Jej długie, czarne włosy okalały bladą twarz, a brązowe oczy przewiercały Jazza przenikliwym spojrzeniem. Chwilę potem wychynął tułów lwa. Zatem miał do czynienia z chytrym Sfinksem. Z głębi gardła kobiety wydobył się ryk, który przyprawił wampiry o gęsią skórkę. Zamrugała wolno powiekami i wpatrzyła w Edwarda, który skłonił się lekko.

- Wartowniczko – szepnął, utrzymując z istotą kontakt wzrokowy – przyprowadziłem grzesznika, który, według woli Pana Naszego, musi zrozumieć swe grzechy i za nie zapłacić. Przepuść nas, proszę, do kręgu trzeciego, którego tak gorliwie strzeżesz. – Edward wyprostował się, ale kobieta-sfinks, oddając pokłon, wciąż milczała. Tym razem zwróciła swoją twarz w stronę jasnowłosego, który ani drgnął. Rudzielec warknął ostrzegawczo. Jasper, mrugając gwałtownie, dygnął speszony i przełknął jad.

- Najpierw musi udzielić odpowiedzi na moją zagadkę – wymruczała czarnowłosa piękność strzegąca bramy łagodnie, lecz stanowczo. – Zagadki, którą ci zadam, nie rozwiązał jeszcze żaden śmiertelnik… - Istota przemawiała tajemniczym głosem, lecz Jasper, zdekoncentrowany, szepnął:
- Przecież nie jestem śmiertelnikiem… - Nie dokończył, usłyszawszy głuchy charkot wydobywający się z gardła Edwarda. Musiał czuć ogromny respekt wobec wartowniczki. Jasper zamilkł, a stworzenie, niezrażone uwagą Jazza, ciągnęło dalej:
- …ani żadna istota chodząca po świecie i po tym padole łez. Jest to zagadka, którą wymyślił sam Einstein. Może spotkasz go gdzieś po drodze. – Machnęła ciężką łapą, powodując drżenie ziemi. – Jeśli odpowiesz, przepuszczę cię za bramy kręgu trzeciego. Jeśli ci się nie uda, będę zmuszona cię zgładzić, a twojego przewodnika ukarać – wymruczała. Jasper kiwnął głową na znak zgody i zrozumienia. Sfinks przysiadł na tylnych łapach, które owinął puszystym ogonem i przemówił:
- Pięciu ludzi zamieszkuje pięć domów w pięciu różnych kolorach. Wszyscy palą papierosy pięciu różnych marek i piją pięć różnych napojów. Hodują zwierzęta pięciu różnych gatunków. Moje pytanie brzmi: Kto hoduje rybki? Masz nieograniczoną liczbę czasu. – Sfinks wpatrywał się w mężczyznę z nieukrywaną ciekawością.
Jasper zastanowił się przez chwilę.
- Chwileczkę. Czegoś mi tutaj brakuje. Nie powinnaś udzielić mi wskazówek? – zapytał. Niby jak ma rozwiązać zagadkę bez jakichkolwiek danych mówiących coś więcej? Zauważył, że kobieta-lew uśmiechnęła się z wyższością.
- Sprytny jesteś. Oto twoje wskazówki. – Wypowiadała słowa powoli, dbając, aby jej rozmówca wszystko zrozumiał. - Anglik mieszka w czerwonym domu. Duńczyk pija herbatę. Norweg zamieszkuje pierwszy dom. Palacz papierosów Rothmans mieszka obok hodowcy kotów. Mieszkaniec żółtego domu pali Dunhille. Niemiec pali Marlboro. Mieszkaniec środkowego domu pija mleko. Palacz Rothmansów ma sąsiada, który pija wodę. Palacz Pall Malli hoduje ptaki. Szwed ma psa. Norweg mieszka obok niebieskiego domu, a hodowca koni obok żółtego. Palacz Philip Morris pija piwo. Zielony dom znajduje się po lewej stronie domu białego. W zielonym domu pija się kawę. Powodzenia – mruknęła na koniec wartowniczka i zastygła w bezruchu.

Jasper zaczął szybko kalkulować w myślach wszystkie dane. Ściągnął brwi, w skupieniu szepcząc pod nosem. Edward oparł się plecami o kamienny mur i mimo że jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć, to w głębi duszy błagał brata o udzielenie prawidłowej odpowiedzi.
Jasnowłosy usiadł na najniższym stopniu schodów. Jego mózg pracował na pełnych obrotach. Drugi dom jest niebieski, więc zielony i biały mogą stać na miejscu trzecim i czwartym, bądź piątym i szóstym. Zważywszy jednak na to, że w zielonym domu pija się kawę, a w trzecim mleko, to pozostaje tylko jedna możliwość. Czwarty dom jest zielony, a piąty – biały. Anglik mieszka w domu czerwonym, więc musi on stać na miejscu trzecim. Pozostaje jeszcze dom żółty, który musi być pierwszy w rzędzie. Z podpowiedzi wiadomo, że mieszka w nim palacz Dunhilli, natomiast w domku drugim – hodowca koni. Ze wskazówek wynika także, że herbatę i piwo mogą pić jedynie mieszkańcy drugiego lub piątego domu. W drugim domu rezyduje palacz Rothmans, a w piątym palacz Philip Morris pijący piwo. Zatem w herbacie powinien lubować się właściciel domu drugiego, który musi być Duńczykiem. Czwarty dom zajmuje Niemiec palący Malboro, a piąty – Szwed posiadający psa. Dla Anglika pozostały papierosy Pall Mall. Ponieważ w domu trzecim hoduje się ptaki, to kot powinien być w pierwszym.
Jasper zastanowił się przez chwilę nad tym, co wyliczył i pomyślał nad rozwiązaniem. Po krótkiej chwili intensywnego przetwarzania informacji doszedł do wniosku, iż sławne rybki muszą znajdować się w domku czwartym, u Niemca.
Jasnowłosy wstał gwałtownie, kierując się ku wartowniczce. Edward drgnął, gdy zobaczył szeroki uśmiech na twarzy brata. Kobieta-sfinks podniosła swe cielsko z ziemi, świdrując mężczyzn mądrym spojrzeniem.

- Zastanów się raz jeszcze nad odpowiedzią, Jasper. – Edward położył dłoń na ramieniu brata.
- Nie trzeba! Znam ją! – odparł jasnowłosy.
- Ryby muszą się znajdować w domku czwartym, u Niemca! – wydyszał, pękając z dumy. Wartowniczka, choć niechętnie, skinęła głową i odsunęła się od bramy. Edward lekko popchnął swojego towarzysza, zamykając za nim wierzeje kręgu trzeciego, które nawet nie zaskrzypiały.

***

Blondyn rozejrzał się wokół. Podpłynęła do niego jasna mgiełka. Nie rozpoznawał duszyczki, więc nie był to członek jego rodziny. Odetchnął z ulgą, ponieważ bał się, że w którymś z kręgów spotka wreszcie Alice. Zjawa zbliżała się coraz bardziej, jęcząc przeciągle. Miała ładną twarz. Była to dziewczyna, ale pozbawiona rysów charakterystycznych wampirom. Jej delikatna rączka zafalowała i dotknęła policzka Jaspera. Patrzył przed siebie szeroko rozwartymi oczyma.
Zaatakowało go kolejne wspomnienie.

Skradał się ku niej bezszelestnie. Słyszał jej przyśpieszony oddech i widział mięśnie drgające pod ubraniami. Dotknął pleców dziewczyny, a ta wzdrygnęła się, łkając cicho.
- Cii… - mruknął jasnowłosy. – Nie zrobię ci krzywdy – skłamał gładko, przesuwając dłoń na jej kark i delikatnie głaszcząc ją opuszkami palców. Jednym zwinnym i stanowczym ruchem przygwoździł ją do ściany, wpatrując się w zapłakane orzechowe oczy. Musnął jej dekolt, wpatrując się w poruszające pod wpływem oddechu piersi. Poczuł jad w ustach. Pogłaskał miękkie, splątane włosy dziewczyny i zanurzył w nich twarz. Pachniały kokosami. Wziął głęboki oddech, rozkoszując się wonią jej ciała. Mocnym ruchem rozerwał koszulkę, całując szyję ofiary.
- Dlaczego płaczesz? – wymruczał, gdy na jego policzek spadły gorące krople.
- B-boję się – szepnęła, krztusząc się.
- Słusznie – warknął i rozerwał biustonosz. Złapał dziewczynę za udo, drugą dłonią pieszcząc kształtne piersi.
- Smakowicie pachniesz… - wyszeptał zmysłowym głosem.
Jej wargi były mokre od łez. Wpił się różane usta. Poczuł, że dziewczyna wbrew własnej woli wplątuje palce w jego czuprynę. O to właśnie mu chodziło. Zsunął usta niżej, na szyję, wyrywając spomiędzy warg swojej ofiary cichy jęk. Stanowczym ruchem wbił zęby, przecinając skórę. Rozkoszował się życiodajnym płynem, spływającym mu w głąb gardła. Dziewczyna szarpnęła się raz czy dwa, ale wystarczyło, że ścisnął ją dłonią w talii, a przestawała. Wkrótce i tak się poddała, a życie zaczęło ją opuszczać w zastraszającym tempie.
Kochał krew młodych dziewic. Była najsmaczniejsza. To już piąta dzisiejszej nocy. Z każdą bawił się tak samo.


Jasper zatrząsł się, gdy znowu powrócił do Piekła. Duszyczka odpłynęła. Zdał sobie sprawę z tego, że klęczy. Wstał szybko i przetarł oczy. Zobaczył siebie, jak uwodzi młode dziewczę, a następnie bez opamiętania wypija jej krew. Zrozumiał, dlaczego nawiedziło go takie wspomnienie.
Krąg trzeci ukazuje łakomstwo.
Czyżby był aż tak wielką szumowiną, że w każdym kręgu zobaczy coś ze swoich niecnych postępków? A może to wszystko jest ukartowane, jest kolejną zabawką Boga, a te wspomnienia nie mają z nim nic wspólnego?
Nie wiedział. Szybkim krokiem wyszedł z kręgu, zatrzaskując za sobą bramę. Schodząc niżej, dołączył do Edwarda.

- Głodny? – zapytał rudzielec, śmiejąc się cicho. Jasper warknął, nie odpowiadając mu. - Chodź, zwiedzimy krąg czwarty. – Edward wykrzywił twarz w grymasie i pociągnął jasnowłosego w dół, w śmiertelne tunele.



Mały dodatek ode mnie.

Beta: Suhak.

[link widoczny dla zalogowanych]

„Słyszę pierwsze nadciągające ruchy
Obserwując siebie jak powoli umieram,
Ostrze jest bólem przechodzącym przez moje serce,
Powoli mnie rozdziera…”


Poczułam jego palce na moim udzie i zadrżałam. Bynajmniej nie z podniecenia, a ze strachu. Ciemność pokoju napierała na mnie, nie pozwalając mi odetchnąć. Nie słyszałam jego oddechu. Niczyje stopy nie stąpały po podłodze. Czułam tylko obecność, która dusiła i paraliżowała.
Zimne palce dotknęły mojego ramienia, a ja gwałtownie się zatrzęsłam.

- Cii… - mruknął jasnowłosy. – Nie zrobię ci krzywdy – usłyszałam głęboki, uwodzicielski
głos.


Dłoń przesunęła się na kark, a włosy zjeżyły się pod wpływem jego dotyku. Poczułam szarpnięcie, cichy syk i mężczyzna przygwoździł mnie do ściany. Zaszlochałam, mrugając powiekami. Przede mną zamajaczyła męska sylwetka i blond czupryna. Nie widziałam twarzy naśladowcy, ale jego silne ręce błądziły wokół mojej talii. Świdrujące mnie, szkarłatne oczy ani razu nie mrugnęły i błyszczało w nich zło.
Tak, byłam pewna, że to gwałciciel. Byłam sama, gdy wszedł do mojego domu, i bałam się straszliwie. Drżałam jak osika. Mój mózg rejestrował tylko tyle, że mężczyzna napiera na mnie swoim ciałem, na dziwne oczy napastnika nie zwróciłam uwagi. Jego wzrok powędrował w dół, na mój biust, i zapłakałam cicho, modląc się w duchu, aby nie rozerwał mi bluzki. Poczułam, jak głaszcze moje włosy i przytula do nich swoją twarz, wdychając ich zapach. Zatrzęsłam się lekko, przełykając ślinę. Jego usta zjechały niżej, ku szyi, całując ją, dotykając językiem i pieszcząc. Lekkim ruchem rozerwał mi koszulkę, a ja niekontrolowałam już swojego płaczu, łzy zamazały mi obraz.

- Dlaczego płaczesz? – wyszeptał, gdy na jego policzek spadły krople łez.
- B-boję się – szepnęłam, krztusząc się śliną.


- Słusznie – warknął nieprzyjaźnie i zerwał z moich piersi stanik. Skuliłam się, tętno przyśpieszyło swój bieg a krew kołatała mi się w mózgu. Brzydzę się nawet myśleć o tym, że właśnie bezwstydnie pieścił moje piersi.

- Smakowicie pachniesz… - wymruczał zmysłowo, dotykając językiem mokrych od łez warg. Organizm reagował entuzjastycznie na jego pieszczoty. Chciałam się wyrwać, uciekać, krzyczeć… Ale mowa mojego ciała stała się zdradziecka. Usta rozchyliły się w zapraszającym geście, a dłonie przestały stawiać opór. Palce wplątały się w jasną czuprynę mężczyzny. Poczułam, jak kochanek, a niedoszły gwałciciel uśmiecha się lekko i sunie wargami ku linii brody, na gardło, dekolt i z powrotem na szyję… Silny uścisk zakleszczył się na moim udzie, drugą dłonią podtrzymał mnie w talii i poczułam ostre zęby wpijające się w moje gardło. Krzyknęłam krótko i szarpnęłam się raz czy dwa, ale ból, jakiego doznawałam, gdy mnie powstrzymywał, był nie do wytrzymania. Łamał mnie jak gałązkę, mogłam usłyszeć trzask własnych kości. Po chwili zaczęłam tracić świadomość…


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Anna_Rose dnia Pon 20:01, 27 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Masquerade
Gość






PostWysłany: Pon 21:05, 27 Kwi 2009 Powrót do góry

Cytat:
Oczy przepełniał mu ból i tęsknota.

przepełniały, nie o jednym uczuciu mowa, a o dwóch :)

Cytat:
Bądź facetem i staw temu wszystkiemu czoło

czoła

Cytat:
Edward wyprostował się, ale kobieta-sfinks

aha, aha, masło maślane ;p mitologiczny sfinks jest w zasadzie kobietą, więc nie ma sensu pisanie 'kobieta-sfinks'. Wystarczy 'sfinks' i wiadomo o co chodzi :)

Cytat:
wymruczała czarnowłosa piękność strzegąca bramy łagodnie, lecz stanowczo

Zaraz, zaraz.. Ona łagodnie, lecz stanowczo strzegła bramy, czy mruczała?

Cytat:
- Cii… - mruknął jasnowłosy. – Nie zrobię ci krzywdy – skłamał gładko, przesuwając dłoń na jej kark i delikatnie głaszcząc opuszkami palców. Jednym zwinnym i stanowczym ruchem przygwoździł do ściany. Musnął jej dekolt, wpatrując się w poruszające pod wpływem oddechu piersi.

Litościiiii!

Cytat:
Wpił się różane usta

w różane usta.

Cytat:
Nie widziałam twarzy naśladowcy

A cóż takiego ten niedobry Jasper naśladował? :P
chyba chodziło Ci o prześladowcę, hm? Wink

Cytat:
tętno przyśpieszyło swój bieg a krew

Przecineczek po 'bieg'


Ogólnie rzecz ujmując, uwielbiam to opowiadanie. Jestem wierną fanką, ale to już wiesz :) Stylistycznie jest super i bogate słownictwo tu mamy, jednak mam jedno, maleńkie zastrzeżenie... Nadużywasz słowa jasnowłosy. Domyślam się, że ciężko znaleźć inne określenie na Jazza, ale postaraj się.
Czekam na kolejną część z niecierpliwością:)
Pozdrawiam i Wena życzę,
M.


Ostatnio zmieniony przez Masquerade dnia Pon 21:08, 27 Kwi 2009, w całości zmieniany 3 razy
mizuki
Zły wampir



Dołączył: 03 Gru 2008
Posty: 392
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 1/3

PostWysłany: Wto 7:58, 28 Kwi 2009 Powrót do góry

Od razu bez bicia przyznaję się, że jako beta zawiodłam, bo miałam gorączkę i nie wiedziałam w pewnym momencie jak się nazywam XD Moja percepcja zmalała do minimum i jak Annie pisałam, na pewno nie wylapałam wszystkiego - dlatego sama prosiłam, żeby to ktoś jeszcze sprawdził, więc umywam ręce ;P Pod kropkami w dialogach też się nie podpisuję, bo ich nie było, a teraz są XD Nieważne.
Ważne natomiast jest to, że darzę to opowiadanie niezmiennie wielką sympatią. Powtórzę się - pomysł był świetny i trzymasz poziom w kolejnych rozdziałach. Podoba mi się dodatek ;P Ty mała spryciaro! Nie widziałam tego i miałam miłą niespodziankę ;D
Muszę wyjaśnić jeszcze dlaczego użyte są sformułowania "kobieta-sfinks", bo to akurat moja sprawka... Chodziło o to, że owszem, sfinks ma po części kobiecą aparycję, więc odbieramy go jako "kobietę", ale słowo "sfinks" jest w rodzaju męskim... Wyglądało idiotycznie, jak było np. "wartowniczka powiedziała", a zaraz potem "sfinks podszedł". A "sfinks podeszła" byłoby jeszcze gorzej. Nie wiem, jak rozwiązać ten problem, żeby było dobrze :(


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Rudaa
Dobry wampir



Dołączył: 09 Lut 2009
Posty: 684
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 102 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: dzwonnica Notre Dame

PostWysłany: Wto 13:35, 28 Kwi 2009 Powrót do góry

Cytat:
wspiął się po krętych schodach na samą górę


Magda, do cholery, oddychaj! Spokojnie! Powtarzałaś to tylko 163598438246872365 razy…
Nie ma czegoś takiego jak sama góra. Góra – to góra. Zmieć mię ten pleonazm z powierzchni tego opowiadania, bom umrę.

Cytat:
(…) ale suchy piasek pod powiekami wystarczająco boleśnie palił gałki oczne, a suchość w gardle i nieposłuszność mięśni dostatecznie upokarzały.


Bo chłopak nam na wyjątkową odmianę suchot zapadnie. Piasek jest z natury suchy, więc mogłabyś ten przymiotnik spokojnie pominąć i dać się Jasperowi i czytelnikowi rozkoszować tą suchością w gardle.

Cytat:
Nawet nie poczuł chłodu bijącego od podłoża Piekła…


Hmmm… I w tym momencie mój umysł wariuje. Mamy te nasze ziemskie wyobrażenie piekła i tak się do niego przyzwyczailiśmy, że nie chcemy oglądać niczego innego. Dla mnie zimne piekło to wręcz oksymoron. I nawet chciałam ugryźć się w język, czy też paluszki, tudzież inną klawiaturę, ale przypomniało mi się coś…

Cytat:
Nad nim roztaczały się ciemne kłęby duszącego dymu. (…) Głęboko pod nim płynęła wartka rzeka gorącej, bulgoczącej krwi, odbijającej się od kamiennych ścian Piekła.


Wnioskuję, że w Twoim (czy też Waszym) piekle jest gorąco i to zimne podłoże za nic mi nie leży.

Cytat:
Gdzie ja, do cholery, jestem?! Gdzie jest Alice? Czemu Edward to robi? Dlaczego każe znosić mi te wszystkie katusze, napawa się moim bólem jak najgorszy sadysta i psychopata…?


W kwestii technicznej – kursywa by się przydała, bo w środku narracji trzecio osobowej nagle wprowadzasz pierwszo osobówkę.

Cytat:
Nagle dostrzegł majaczącą przed jego twarzą bladą dłoń rudzielca.


Moje egoistyczna podświadomość nakazuje mi zacieszyć z tego, iż znalazło się tu dla mnie miejsce… Hah xD

Cytat:
- Kierujemy się w stronę kręgu kolejnego, Jazz. To jedna trzecia twojej wędrówki, nie trać wiary! Naprawdę uda ci się to wszystko przejść z podniesioną głową… - szeptał rudzielec i nawet jeśli przez ułamek sekundy dało się dostrzec przemykającą przez jego twarz niepewność, zaraz znowu przybrał maskę oschłego i nieczułego przewodnika Piekieł.


Ale tu już o jednego rudzielca za dużo. Nie można było po prostu – Edward?

Cytat:
Skradał się ku niej bezszelestnie. Słyszał jej przyśpieszony oddech i widział mięśnie drgające pod ubraniami. Dotknął pleców dziewczyny, a ta wzdrygnęła się, łkając cicho.
- Cii… - mruknął jasnowłosy. – Nie zrobię ci krzywdy – skłamał gładko, przesuwając dłoń na jej kark i delikatnie głaszcząc opuszkami palców. Jednym zwinnym i stanowczym ruchem przygwoździł do ściany, wpatrując się w zapłakane orzechowe oczy. Musnął jej dekolt, wpatrując się w poruszające pod wpływem oddechu piersi.


Nu, nu, nu… No to po kolei:
Skradał się ku niej bezszelestnie. Słyszał przyśpieszony oddech i widział mięśnie drgające pod ubraniami. Dotknął pleców dziewczyny, a ta wzdrygnęła się, łkając cicho.
- Cii… - mruknął jasnowłosy. – Nie zrobię ci krzywdy – skłamał gładko, przesuwając dłoń na jej kark i delikatnie głaszcząc opuszkami palców. Jednym zwinnym i stanowczym ruchem przygwoździł kobietę do ściany, wpatrując się w zapłakane orzechowe oczy. Musnął delikatnie dekolt, obserwując poruszające się pod wpływem oddechu piersi.


Za ten dodatek powinnaś zostać wychłostana. Tak tam zaszalały zaimki, że miałam ochotę kłaczki z główki rwać. Moje, mój, mi… Badwardzie, jakaś ona egoistyczna! To jest do przebudowy – natychmiast.

Podoba mi się coraz bardziej i nic nie jestem w stanie na to poradzić xD. Schizujesz nam Jaspera, nie wiem, co chcesz mu zrobić, ale pomogę Ci go dobić, jak będzie trzeba… Mwhahaha. No dobra – ogarniam się już.
Masz już takie tendencje i nic tego nie zmieni… Ale chciałabym Cię kiedyś zobaczyć w innym wydaniu niż martwa Alice w psychiatryku, rozstający się Peter i Charlote, czy Jasper w piekle. No dobra – czytałam kilka Twoich miniaturek, ale zawsze gdzieś przewija się para AJ, dół i jeszcze większa deprecha… Poza tym te teksty pisałaś dawno i zrobiłaś tak ogromny postęp w ostatnim czasie, że aż mi żal do tamtego wracać xD. Wiem z autopsji, że jak pisze się na smutno to trudno się przestawić, ale czasami warto nowych rzeczy próbować.
Wiem, że wszyscy Ci to powtarzają, ale zwariuję jak się nie dołożę – jasnowłosy, rudzielec, ciemnowłosy, blondwłosy… Oszaleć można. Musisz znaleźć sobie inne zamienniki dla nazywania bohaterów. Momentami spokojnie można byłoby posłużyć się imionami, a Ty na siłę kombinujesz. Jasper i Edward mniej rażą niż jasnowłosy i rudzielec.
Podoba mi się Twoje budowanie napięcia. Dopiero teraz do mnie dotarło, że to przecież dopiero pierwsza księga… Aż boję się bać, co będzie dalej xD Nie jestem sobie tego w stanie wyobrazić, a Ty za nic rąbka tajemnicy uchylić nie chcesz (tylko przypadkiem mi to ze spoilerami nie wyjeżdżaj!).

R.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Masquerade
Gość






PostWysłany: Wto 14:45, 28 Kwi 2009 Powrót do góry

mizuki, wydaje mi się, że mogłoby być po prostu 'sfinks podszedł', czy 'wartowniczka podeszła' i wszystko byłoby w porządku. Bo kiedy wyjaśnione zostało, że wartowniczka jest sfinksem, to czytelnik powinien wbić to sobie do głowy :)
A skarżyć będzie się ten, kto ani troszkę nie zna mitologii, a to byłby wstyd taki, że lepiej nie mówić Wink
A, że tutaj z reguły są ludzie inteligentni i dość oczytani, to podejrzewam, że tego problemu by tutaj nie było :)
ejnitixx!
Człowiek



Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 74
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 19:18, 28 Kwi 2009 Powrót do góry

Przeczytałam ten FF po raz pierwszy i już teraz wiem, że będę jego wielką fanką Wink

Strasznie podoba mi się to, że nie próbujecie sobie ułatwić pisania najprostszą budową zdań i tak dalej.:P Opowiadanie jest świetnie napisane i skonstruowane:))

Podoba mi się treść. Jest nieprzeciętna, niepowtarzalna i jedyna taka na całym Fan-fickowaniu :P Kwadratowy
Wciąż zaskakujecie, nie nudzicie i pomyły są świetne:)) Dialogi jakieś takie żywe i wgl. Wink

Co do błędów, to jak bardzo bardzo wciągnę się w czytanie- nie zauważam ich zupełnie:)) A zresztą nie ma ich prawie wcale :D

Życzę dalszej dobrej współpracy i weny twórczej xDxD

PS.Zwracam się "wy" , ponieważ pracują nad tym, jeśli się nie mylę, 2 osoby:)) Jak kogoś jakoś uraziłam czy coś to sorry Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
wela
Zły wampir



Dołączył: 08 Lut 2009
Posty: 452
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Broadway

PostWysłany: Wto 21:12, 28 Kwi 2009 Powrót do góry

Błąd zauważyłam jeden, jednak już go przytoczono więc nie będę się tym zadręczać, zaś zajmę się czymś przyjemnym i cudownym - oczywiście opinią tekstu.
Jak zwykle bezwarunkowo przeniosłam się w opisany przez Ciebie świat. Trudno było mi jedynie wyobrazić sobie tą kobietę-sfinks. Trudno, ponieważ nic prócz tego, że nie była ona w pełni kobietą nie zostało napisane! No jak tak można? Liczyłam na krótką, ale oczywiście cudowną (jak to w wykonaniu Anny czy Mizuki bywa) charakterystykę zewnętrzną tej postaci, gdyż to, iż była -kobietą-sfinksem czy kobietą-lwem dużo nie mówi. Sfinks, a lew nieco różnią się od siebie, dlatego też nie wiedziałam czy mam wyobrażać sobie ją z ogonem czy bez - ale się czepiam. Cóż, może to dlatego, że od takich osób jak wy, oczekuje się więcej? Tak, ponieważ jesteście osobami, które piszą w sposób cudowny, ubóstwiam wasze prace i może dlaczego oczekuję nawet takich szczegółów.

Wracając do późniejszej reszty - uważam, że opisana sytuacja pomiędzy śmiertelniczką, a Jasperem także trafiła do mnie bez oporów. Jednakże jedynie ze strony Jaspera. Było to takie naprawdę rzeczywiste. Przeniosłam się w panujący klimat i normalnie wszystko sobie wyobraziłam, moja podświadomość w ogóle się nie opierała. Jednakże dodatek został napisany średniawo, jak na twoje umiejętności Anno. Był trochę naciągany. Uważam, że w opinii tej dziewicy było więcej uczuć, które nią targały i niektóre fakty mogły się różnić. Wiem, teraz też się czepiam, ale to z powodu, że nie potrafię tego dosadnie napisać, jednakże z tego co wiem jesteś pojętną osobą i zrozumiesz moje uwagi, a właściwie odczucia.

wiecie o tym, że życzę weny i czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością? zapewne wiecie, ale ja to już chyba piszę z przyzwyczajenia. Wink

taaak, pozdrawiam serdecznie, ściskam gorąco i całuję mocno,
eheś, wela Wink


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Anna_Rose
Wilkołak



Dołączył: 23 Sie 2008
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Tam, gdzie Diabeł mówi dobranoc

PostWysłany: Nie 19:47, 10 Maj 2009 Powrót do góry

To kolejna, wspaniała przygoda, jaka mnie spotkała. To opowiadanie. Nigdy nie zapomnę entuzjazmu, z jakim wypisywałam na kartce etapy kolejnych rozdziałów. Nie żegnam się, jeszcze nie...
Ale niestety.
Zawieszam opowiadanie.
Jest mi przykro z powodu tego, co dzieje się na tym forum. Wiele serca, pracy i czasu włożyłam w zaledwie trzy rozdziały i prolog. Nad jednym rozdziałem siedziałam parę dni, poprawiałam, wymieniałam pomysły i inne wskazówki z mizuki, która także dopisywała do tego swoje fragmenty i sprawdzała to opowiadanie. Ja zresztą też. A i tak były błędy... to wzbudzało we mnie irytację, ale też respekt i podziękowanie, że chciało wam się zwrócić uwagę na nasze potyczki. Wszystko to robiłam z szacunku dla czytelnika, aby było jak najlepiej.
Prosto z mostu?
Brak mi motywacji. Tekst utrzymuje się na pierwszej stronie zaledwie parę godzin, bądź dwa, trzy dni, bo ileś tam stałych, wiernych czytelników skomentuje wszystko, co tutaj nabazgrzę, a potem tekst ląduje na trzeciej stronie i tam umiera, jak wiele innych, świetnych tekstów.
Brak mi przez to chęci. Czasu też mam bardzo mało, napięty grafik i do tego spełniam rolę bety, autor nie raz i nie dwa musi czekać na gotowy tekst parę dni.
Nie piszę tego, żeby się użalać. Piszę to, bo uznałam, że należy wam się słowo wyjaśnienia. Ten temat zostałby skasowany po 2-mcach mojej nieobecności tutaj, ale na pewno ci, którzy polubili tę historię, pytają siebie, kiedy dodam coś nowego.
NIE KOŃCZĘ TEGO.
POSTARAM SIĘ WRÓCIĆ W POŁOWIE CZERWCA.

Bye,
A.Rose


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Masquerade
Gość






PostWysłany: Nie 19:59, 10 Maj 2009 Powrót do góry

Eh... To jedno z lepszych opowiadań na tym forum. Szkoda, że tak mało ludzi tu zagląda, ale rozumiem Cię. Mam tak samo. Wierzę, że jeszcze tu wrócicie i umilicie mi wakacje z dala od Ojczyzny, bo będę naprawdę tęsknić za językiem polskim. Zdecydowanie jestem za tym opowiadaniem, ale to już wiecie. Naprawdę mnie zafascynowało i z niecierpliwością czekałam na kolejne rozdziały. Jestem pewna, że jeszcze miło nas zaskoczycie. Miejcie na względzie tych swoich wiernych czytelników :)
Życzę dużo weny i wytrwałości,
M.


Ostatnio zmieniony przez Masquerade dnia Nie 20:00, 10 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Vivienne Grace
Człowiek



Dołączył: 26 Kwi 2009
Posty: 78
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 14:57, 12 Maj 2009 Powrót do góry

Żałuję, że doszłam do tego opowiadania dopiero teraz. Przyznaję, że kilka razy sama do odkładałam. Jednak robiłam to dlatego, ponieważ to opowiadanie zasługuje na poświęcenie mu tyle czasu ile będzie trzeba. Nie byle jakie, szybkie przeczytanie, skomentowanie. Potem gdy widzisz tytuł musisz się zastanawiać o co w tym chodziło. Absolutnie rozumiem twoją decyzję o zawieszeniu. Jest mi przykro, że tak wspaniały FF jest nie doceniany. Mam jedynie nadzieję, że to się zmieni. Bo każdy, kto tego nie przeczytał, powinien żałować. Osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem tego dzieła. Tym bardziej iż jest ono utrzymane w moim klimacie. Jego trudność polega na tym, że nie czytamy tu o rzeczach, które mamy na co dzień. Co są rzeczy, które my możemy sobie tylko wyobrażać. Pokazujesz zło w czystej postaci, ale nie tylko. Bo tak jak w życiu nawet w złu jest odrobina dobra. Niestety nie jestem w stanie napisać nic sensownego. Musi wystarczyć to, że napewno będę czekać, aż wrócisz do pisania. Chylę pokłony przed Tobą.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Levre
Nowonarodzony



Dołączył: 17 Kwi 2009
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nibylandia

PostWysłany: Wto 19:38, 12 Maj 2009 Powrót do góry

Zgłaszam się jako regularna czytelniczka i fanka. Codziennie sprawdzam czy nie ma nowego rozdziału. Nie komentuję, fakt. Nie robię tego tylko dlatego, że obawiam się, że nie jestem zdolna do napisania dobrego komentarza. Dodatkową trudnością jest dla mnie fakt, że tekst jest fenomenalny. Brak mi słów, dlatego nie komenuję.
Pomysł jest świetny, wykonanie jeszcze lepsze. Błędów nie szukam bo nie umiem.
Ot, taki szary czytelnik ze mnie.

Teraz piszę żeby zaznaczyć, że podziwiam, doceniam i szanuję wkład pracy, który jest w tym wypadku ogromny.
Mam cichą nadzieję, że wrócisz.
No i mam też nadzieję, że nie zostanę zlinczowana za mało konstruktywny komentarz.

Pozdrawiam
Lev


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001/3 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
 
 
Regulamin